Wrocław czy Warszawa?
Gdyby zapytać mieszkańców stolicy oraz ludzie zamieszkujących Wrocław czy chcieliby mieszkać w innych miastach Polski, ogarniająca większość pewnie powiedziałaby, że nie. Do stolicy Małopolski przeprowadzają się zwykle ludzie młodzi, aktywni, którzy fantazjują o godnych podziwu karierach, dużych i szybkich pieniądzach oraz nierzadko głośnym nazwisku. Namówić ich na przeprowadzkę zatem nie sposób – chyba, że tych starszych, co całym przesytem, pośpiechem i spalinami są już wystarczająco zmęczeni. Lecz nawet wtedy wybierają życie na wsi a nie w innej aglomeracji. Mieszkańcy Wrocławia z kolei są zadurzeni w swoim mieście prawie tak bardzo jak krakowianie w swoim. Przystają za tym, że za Rynek daliby się pokroić, że stolica Dolnego Śląska ma klimat, obojętnie co by to znaczyło…
Sam jestem wrocławianinem lecz tak wyszło, że przez dosyć długo przebywałem w Warszawie. I zgadnijcie co? Podobało mi się! To co podobało mi się najbardziej, to to, że będąc w Warszawie spokojnie można stwierdzić, że przebywa się się w europejskim mieście. O Wrocławiu powiedzieć się tak mimo wszystko nie da. Umów na inwestycje stolica Dolnego Śląska gromadzi co roku bardzie wiele. Kiedy mają zostać zrealizowane, tego nie wie nawet firma, która wygrała przetarg. Nasze miasto niby rozwija się zgodnie z terminami, lecz najwyższego budynku w kraju jak nie było, tak nie. Ba, teraz kłócą się o to, kto od kogo ściągnął pierwsze rysunki…
Mieszkania stolica Dolnego Śląska ma w bardziej przystępnej cenie, to na 100%. Zwłaszcza jeśli mowa o tych w nowych osiedlach. Kwoty warszawskie są po prostu nie do przełknięcia. Nawet na diecie. Choć muszę nadmienić, że na Starej Ochocie, zaledwie 5 postojów od samego Dworca Głównego, wynająłem mieszkanie 1-pokojowe w cenie, która w stolicy Dolnego Śląska odpowiadałaby kawalerce na brzydkim osiedlu.
Wrocławscy inwestorzy zaczynają co prawda inwestować w kolejne, nowoczesne osiedla, zamieszczają swe ogłoszenia w gazetach atrakcyjnymi cenami za metr kwadratowy lokalu, lecz nawet one stawiane są albo na Psim Polu, albo na Maślicach albo w Wysokiej. A to od centrum miasta trochę daleko.