Woods na polskich parkietach

środa, Lipiec 7th, 2010 No Commented
Kategoria: Sport

Qyntel Woods – najznakomitszy zawodnik Polskiej Ligi Koszykówki przez wielu postrzegany także za najbardziej genialnego skrzydłowego, który kiedykolwiek w polskiej ekstraklasie się pokazał – ma ciężki czas. playoffy wstąpiły w ostateczną fazę, a wiodący strzelec Euroligi jest cieniem samego siebie. W dwóch pierwszych spotkaniach półfinałowych z Treflem Sopot zaliczył tylko 4 punkty. I nie chodzi tylko i wyłącznie o zdobycz punktową Woodsa. Skrzydłowy euroligowego Prokomu zamiast problemu na boisku, wydaje się przechodzić ciężki czas w swojej własnej głowie.

Na parkiecie w Gdyni sprawiał wrażenie, jakby występował na nim za karę. Gracz Prokomu nie poświadczył opinii, jakoby na zawody z zespołami z góry tabeli motywował się na mecze ze słabeuszami. Woods słaniał się po parkiecie tak jakby odczuwał skutki sowicie zakrapianej potańcówki poprzedniego wieczoru. Zamiast biegać słaniał się, zamiast twarzy sportowego zabijaki kibicom całej Polski demonstrował oblicze koszykarza, który zimą pojawia się na karnym treningu o 6 rano. Gdyby w naszym kodeksie karnym był ustęp a’propos lekceważenia audytorium podczas wydarzeń masowych przez jej głównych bohaterów, Woods otrzymałby dożywocie. A gdyby kibicom trzeba było jeszcze oddać pieniądze za bilet, od Woodsa spokojnie można by żądać kilku „stówek” dopłaty.

To wydarzenia przedziwne, tym bardziej, że koszykarzem mistrzów Polski podobno ponownie zainteresowali się agenci drużyn amerykańskiej ligi zawodowej. Rozmowę z gwiazdą PLK odbył prestiżowy amerykański periodyk „Slam”, kolumnę poświęcił mu koszykarski dziennikarz Bill Simmons. Jeśli nie do najlepszej ligi świata, Amerykanin po wybitnym dla siebie sezonie euroligowym powinien zajśc co najmniej do Hiszpanii (plotkuje się nawet o królewskim Realu). Dotychczasowymi pojedynkami z ekipą sopocką Woods udowodnił jednak, że na drugą szansę w karierze nie zapracował sobie, a jeśli będzie grał tak dalej miłośnicy basketu zapamiętają go głównie z gwiazdorstwa, a nie bycia gwiazdą. I marzenie o amerykańskiej lidze nigdy się nie ziści.

naznaczone: , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.